2 sierpnia 1929 otwarty został, w atmosferze napięcia i oczekiwania, szósty Obóz Gwiazdy w Ommen Dzień później, w obecności Annie Besant, trzech tysięcy członków Zakonu Gwiazdy i przed mikrofonami holenderskiego radia Krishnaji wygłosił swą najsłynniejszą mowę: Rozwiązanie Zakonu Gwiazdy:
Po Obozie w Ommen, który zakończył się 7 sierpnia, przystąpiono do likwidacji działających pod egidą Zakonu instytucji. Zamek Eerde zwrócono jego dawnemu właścicielowi, zachowując jednak 160-hektarowy obszar Obozu. Zachowano też kierowane przez D. Rajagopala wydawnictwo The Star Publishing Trust, które do końca 1930 r. kontynuowało wydawanie „International Star Bulletin”, a do 1933 „Star Bulletin” (edycja polska nosiła tytuł „J. Krishnamurti – Przemówienia”)
Pamiętacie może opowieść, jak to diabeł szedł z przyjacielem ulicą, i jak ujrzeli przed sobą człowieka, który zatrzymał się, podniósł coś z ziemi, obejrzał i włożył do kieszeni. „Co on znalazł?”, spytał przyjaciel. Diabeł na to: „Znalazł odrobinę Prawdy”. „To chyba ci bardzo nie na rękę?” „Ależ nie”, odrzekł diabeł, „pozwolę mu ją teraz zinstytucjonalizować”.
Twierdzę, że Prawda jest krainą bez dróg i że (…) nie zbliża do niej żadna religia, żadna sekta. (…) Prawdy, która jest nieograniczona, nieuwarunkowana, (…) nie da się ująć jej w ramy organizacji (…). Jeśli się to uczyni, umiera ona i ulega krystalizacji; staje się wyznaniem, sektą, religią, którą narzuca się innym. (…) Zawęża się prawdę i czyni z niej zabawkę dla ludzi słabych, chwilowo niezadowolonych. Prawdy nie da się sprowadzić w dół, to raczej jednostka musi zdobyć się na wysiłek, by się do niej wznieść. (…) Zainteresowanie, które nie jest zrodzone z miłości Prawdy dla niej samej, a jedynie wzbudzone przez organizację, jest bezwartościowe. Organizacja przeobraża się w schemat, do którego jej członkowie mogą się wygodnie dopasować. Nie dążą już do Prawdy, nie wdrapują się na górski szczyt, ale raczej wyszukują sobie wygodne miejsce lub pozwalają, by umieściła ich tam organizacja i uważają, że będzie ona w ten sposób wiodła ich ku Prawdzie.
(…) Nie mam uczniów, nie mam apostołów, czy to na tej Ziemi, czy w dziedzinie ducha. (…) Jeżeli znajdzie się choćby pięciu ludzi, którzy będą słuchać, którzy będą żyć z twarzami zwróconymi ku wieczności, to wystarczy. Po co mieć tysiące nie rozumiejących, zabalsamowanych od stóp do głów w przesądzie, nie pragnących nowego, a raczej tłumaczących to, co nowe tak, aby zadowalało ich bezpłodne, ociężałe jaźnie? (…) Mam (…) tylko jeden cel: uczynić człowieka wolnym, zachęcić go do wolności, pomóc mu wyzwolić się od wszelkich ograniczeń, bo tylko to da mu wieczne szczęście (…). Ponieważ ja jestem wolny, nieuwarunkowany, pełny (…) to pragnę, by ci, którzy chcą mnie zrozumieć, byli wolni; ale nie by za mną szli i uczynili ze mnie klatkę (…). Raczej niech będą wolni od wszelkich lęków – od lęków religijnych, od lęku o zbawienie, od lęku duchowości, od lęku o miłość, od lęku przed śmiercią, od lęku przed samym życiem. (…) Nie chcę, byście się ze mną zgadzali, nie chcę, byście za mną szli, chcę, byście zrozumieli to, co mówię.
Na Zjeździe Towarzystwa Teozoficznego w grudniu 1929 Leadbeater oświadczył: „Przyjście zeszło na manowce”. Leadbeater, a także Arundale i C. Jinarajadasa (1875–1953) przyznali, że Krishnamurti ma coś światu do powiedzenia, jego nauka to jednak tylko część, jedna z barw religijnego spektrum, a jedynie teozofia zespala je wszystkie w Białe Światło Prawdy. Spory zakończyły się wystąpieniem Krishnamurtiego z Towarzystwa Teozoficznego, choć Rajagopal pozostał jego członkiem
Źródło – Wikipiedia
Views: 14
