Mówi się że Wszechświat rozpoczął swój początek od Wielkiego Wybuchu. Ciekawe czy towarzyszyła jemu cisza w pustce istnienia gdzie czas i przestrzeń dopiero zaistniały czy też może towarzyszy jemu jakiś dźwięk, pierwotny dźwięk który tchnął życie w tworzący się Wszechświat. A może była to muzyka….
Piotr Marcin Bierszke
Pamiętam jak kiedyś czytałem książkę Tolkiena pt.” Silmarilion” w którym jednym z głównych wątków jest opowieść o stworzeniu świata poprzez muzykę duchów Ainurów. No właśnie może muzyka była obecna w akcie stworzenia. Może towarzyszy nam od zawsze, przecież język, słowa, to też dźwięk, a gdy pojawił się pierwszy człowiek, te proste, nieporadnie artykułowane dźwięki stanowiły plemienną komunikacje. W świecie zwierząt wydawane dźwięki też są komunikatami które mają znaczenie np. piękny śpiew ptaków i ich różnorodne szczebiotanie to też język którym się porozumiewają u delfinów jest podobnie i u wielu innych gatunków. Więc muzyka towarzyszy nam i jest obecna w świecie chyba od zawsze. Może jest częścią samej natury, kto wie….a Czytający jak myśli ?P
Oczywiście muzyka tworzona przez człowieka ma swoją historię. Nie będę jednak przepisywał na ten temat treści z internetu. Zamieszczam link dla zainteresowanych Historia muzyki klasycznej: Kluczowe okresy i ich wpływ na kulturę. Będę pisał tak jak odbieram i czuję muzykę jak na mnie działa i jakie znaczenie ma w moim życiu. Będzie to tylko moje, indywidualne a przede wszystkim subiektywne spojrzenie. Napiszę też o bardzo ciekawym zjawisku które jest związane z muzyką a mianowicie Efekcie Mozarta ( patrz Google) oraz o możliwości wykorzystania muzyki jako medytacji prowadzącej do głębszego poznania siebie i rzeczywistości – Satori ( patrz Google). O Efekcie Mozarta i Satori będę też pisał w dalszej części artykułu tak jak rozumiem te pojęcia w odniesieniu do moich subiektywnych doświadczeń mających związek z maniakalnym słuchaniem muzyki.
No to zaczynamy….
Muzyka w moim życiu towarzyszy mi od dziecka , jednak przez prawie całe dotychczasowe moje życie było to tylko słuchanie, któremu towarzyszyło myślenie, wyobrażenia i przeżycia na bardzo podstawowym poziomie. To znaczy bez zagłębiania się w „ siebie” w swój świat wewnętrzny. Ale 4 -5 lat temu nastąpiła zmiana w moim odbiorze muzyki i jej przeżywaniu. Pamiętam że kupiłem koncert Hansa Zimmera z Pragi i dosłownie zwariowałem na punkcie muzyki filmowej. Na płycie blu-ray z tym koncertem po raz pierwszy zobaczyłem muzykę filmową na „żywo” . Nigdy nie byłem na koncercie takiej muzyki i nie wiedziałem wtedy jeszcze kim jest Hans Zimmer. Teraz już wiem. A sam koncert z Pragi oglądałem taką ilość razy ,że nie jestem w stanie tego policzyć. Potem pojawiła się głęboka fascynacja muzyką fortepianową włoskiego pianisty i kompozytora Ludovico Einaudi, który poprzez Muzykę maluje i przedstawia Świat, takim jakim go widzi i czuje bo jest wrażliwym na niego człowiekiem. To widać na koncertach, zdjęciach i po oczywiście tytułach jego płyt….wielki szacunek dla tego tak bardzo wrażliwego artysty. Wtedy też zacząłem chodzić na coraz dłuższe dystanse z towarzyszącą mi muzyką a w pracy ( miałem pracę fizyczną jako magazynier ) mój szef pozwolił mi pracować w słuchawkach i słuchać muzyki.
W tamtym czasie kupiłem też telefon muzyczny Sony Xperia X v V który ma wszystkie kodeki audio w tym kodek LDAC – stworzyła firma go Sony i do tego również słuchawki nauszne Sony WH1000XM4 które dokonują dekompresji muzyki przesyłanej przez bluetooth, mają również kodek LDAC a ANC dostosowywane jest do otoczenia za pomocą pomiarów ciśnienia. Do tego jeszcze Tidal. I odlot gwarantowany. Wtedy nie wiedziałem jeszcze że jestem audiofilem któremu chodzi tylko o głębie przeżyć i doznań a nie kupowanie sprzętu HIFI za fortunę.
Nie bez powodu mój szef pozwolił mi pracować w słuchawkach przy noszeniu i wykładaniu towaru. Zauważył że pracuje szybciej i wydajniej. A ja poczułem że pomimo tego ze pracuje szybciej to się nie męczę, niemal intuicyjnie rozkładam towar , jakbym tylko spoglądając na stoły wiedział gdzie ma leżeć i że się zmieści. Poza tym podczas tych wszystkich czynności moja głowa rozwiązywała kreatywnie ( w sposó twórczy ) problemy psychologiczne ( studiowałem wtedy pedagogikę ). To naprawdę fajne uczucie pracować w takim natchnieniu i z taką energią. Wówczas nie widziałem związku miedzy muzyką a tym co się działo w pracy podczas jej słuchania…..
Wyjaśnienie zagadki….
Odpowiedź : wpływ muzyki na układ nerwowy lub po prostu mózg i muzyka. Jest takie przysłowie – muzyka łagodzi obyczaje. Co to są obyczaje ? Pisząc bardzo prosto, są to sposoby zachowania się w różnych sytuacjach społecznych. Albo inaczej ekspresja ( wyrażenie na zewnątrz ) emocji i uczuć jako zachowania czy reakcji. Wszyscy wiemy jak reagujemy gdy jesteśmy wzburzeni czy agresywni , wiemy też jacy jesteśmy gdy przepełniają nas uczucia radości czy szczęśliwości i zadowolenia z życia bez naszych wewnętrznych konfliktów. No właśnie a co to ma wspólnego z muzyką? Mózgi muzyków działają inaczej. Muzyka po prostu uspakaja układ nerwowy. Gdy słuchamy dużo pozytywnej muzyki która wywołuje pozytywne stany uczuciowo – emocjonalne to takie też jest nasze samopoczucie i tacy się tez stajemy. Czyli bardziej pozytywni. To zmienia nasze życie. Jest w nim stopniowo mniej dołów a więcej pogody ducha. To droga do przeprogramowania siebie.
Intuicyjne rozkładanie towaru w pracy i kreatywne rozwiązywanie problemów psychologicznych podczas jej wykonywania….
Odpowiedź : mózg i muzyka. Ludzki mózg, wygląda podobnie do włoskiego orzecha , widać w jego budowie na podobieństwo mózgu dwie części które przypominają półkule mózgowe – lewą i prawą. Pisząc bardzo ogólnie – lewa jest odpowiedzialna min. za myślenie a prawa za wyobraźnie. Muzyka synchronizuje ( łączy w działaniu ) obie półkule i pojawia się twórczość w najczystszej postaci. Myślenie staje się jakby wielowątkowe, a w wyobraźni dany problem można zobaczyć z różnych stron. To wszystko dzieje się bardzo szybko i nie zakłóca funkcjonowania w rzeczywistości , wyostrza się uwaga i poprawia koncentracja na wykonywanej czynności.
Od tamtego czasu zacząłem słuchać muzyki prawie non-stop , niemal przy każdej wykonywanej czynności , wręcz nałogowo. Słuchałem różnej muzyki. Zrozumiałem ze muzykę dobieramy do nastroju – gdy jesteśmy zdołowani radosna muzyka nas wkurzy i na odwrót. Nastrój odgrywa ogromną rolę w wyborze muzyki. Określa jakby potrzebę gatunku , wykonawcy i utworu. I w dalszym ciągu dużo chodziłem , na coraz dłuższe dystanse i nieustannie towarzyszyła mi muzyka. Z czasem muzyka dostosowała się do kroków i pojawił się rytm a w raz z nim „cud”
Mój Efekt Mozarta….
Zacząłem chodzić w rytmie, który mogłem zmieniać gdy chciałem. Nie zawsze da się iśc w tym samym rytmie. Trzeba brać pod uwagę ludzi i obiekty. Czasami trzeba się zatrzymać – przejście dla pieszych a potem powrócić do rytmu. Co zauważyłem podczas takiego chodzenia? Zmienia się percepcja ( widzenie rzeczywistości ), pojawia się jakby szersza perspektywa, polepsza się uwaga, reakcje na rzeczywistość stają się szybsze, praktycznie nie odczuwa się zmęczenia, do marszu dopasowuje się temperatura ciała i funkcjonowanie całego organizmu. Można iść naprawdę długo nie męcząc się. To są moje reakcje, to jest mój efekt Mozarta i jego rozumienie. Czytający, jeżeli będzie chciał musi sam to sprawdzić na sobie. Zachęcam do poczytania artykułów na temat tego Efektu. Jest to ciekawy temat.
Satori ( oświecenie ) lub awakening ( przebudzenie ) a muzyka….
Moja teoria, zainspirowana ( pod wpływem ) nazwy koreańskiej szkoły Buddyzmu Zen, której spolszczona nazwa brzmi – szkoła postrzegania dźwięku. Ciekawe prawda? Postrzeganie dźwięku. Jak należy to rozumieć?
Odpowiem bardzo prosto….
Zachęcam Czytelnika do zagłębienia się w utwór muzyczny aż poczuje bicie własnego serca. Albo do takiego skupienia się na utworze aż znikną myśli. Wtedy coś się pojawi. Co? Myślę, że to doświadczenie indywidualne. U każdego będzie ono inne. Bo wszyscy totalnie różnimy się od siebie , inaczej patrzymy na świat I inaczej go przeżywamy dlatego mamy rożne doświadczenia w reakcji na ten sam świat. Nie ma dwóch takich samych doświadczeń bo nie ma dwóch takich samych ludzi. Wnętrze człowieka jest niepowtarzalne.
Podsumowanie….
Myślę, że aby przeżywać muzykę na najgłębszym poziomie trzeba ją po prostu kochać i być na nią wrażliwym
Porada dla chodzących i słuchających : świat wewnętrzny i świat obiektów muszą być w równowadze. Co to znaczy? Gdy pochłonie Was świat wewnętrzny stracicie kontakt ze światem zewnętrznym a gdy całkowicie skupicie się na rzeczywistości zewnętrznej utracicie kontakt z samym sobą. Równowaga miedzy tymi światami jest niezbędna do szybkiego reagowania na to co wewnątrz i na zewnątrz nas.
Dziękuje i pozdrawiam
Views: 2


